Szymon WysockiUrodził się w tym samym roku, w którym zespół The Beatles wydał biały album.
Wychowywał i kształcił się w Warszawie - zupełnie niemuzycznie. Z perspektywy czasu i doświadczenia nie żałuje braku konsekwentnej edukacji muzycznej w dzieciństwie. Ale potwierdza to samo, co powiedział jeden z jego ulubionych kompozytorów Jerzy Wasowski - że wymagało to od niego dwukrotnie większej pracy.
Produkcje Georga Martina i Jeffa Lynn’a zdecydowały o jego wrażliwości muzycznej.
Dorastał w latach 80. w jazzowej atmosferze, czasem dosłownie mieszkając w warszawskim klubie „Akwarium". Nigdy jednak nie uprawiał jazzu, słuchał go tylko uważnie.
Sam w tym czasie grał muzykę trochę rockową, trochę popową, trochę w studiach, trochę na scenie. Przełomowym momentem było zaproszenie go do współpracy przez Marka Kościkiewicza, lidera zespołu De Mono. Współpraca dotyczyła nie tylko zespołu, ale również studia i wydawnictwa Zic-Zac. Wtedy rozpoczęło się prawdziwe zdobywanie doświadczenia koncertowego i sesyjnego, instrumentalnego (instr. klawiszowe) i produkcyjnego (również realizacyjnego). Wszystko to działo się w latach 1990-94. W tym czasie Wysocki nagrał, zrealizował, zagrał dużo płyt z bardzo różnymi wykonawcami.
W „Akwarium", dzięki pracy dla szefa klubu Mariusza Adamiaka, miał możliwość realizacji nagrań płytowych koncertów największych gwiazd współczesnego jazzu, w ramach wydawnictwa Jazz’a’GoGo. Nauczyło go to słuchania innych, wrażliwości i otwarcia. Kompozytorsko szedł jednak zdecydowanie inną drogą, poszukując własnego środka.
W r. 1992 Marek Kościkiewicz (jeden z najważniejszych ludzi w muzycznym życiu Wysockiego) wymyślił zespół „Nazar", który z udziałem Wysockiego wyprzedził nieco „popowe" oblicze polskiej muzyki początku lat 90. Równocześnie Wysocki zajął się produkcjami reklamowymi, rozpoczynając „życie reklamowe" z Gazetą Wyborczą, dla której wraz ze Sławkiem Olejniczakiem (reżyserem teatru radiowego) zaczął produkować, jak mówi dzisiaj – „teatr reklamowy". Jego działalność reklamowa rozwijała się lawinowo wraz z rynkiem reklamy w Polsce końca lat 90. Po paru latach Wysocki stworzył własne studio kompozytorsko-produkcyjne „Masada" (od Masady Johna Zorna), pracując niemal ze wszystkimi agencjami reklamowymi dla nieprawdopodobnej ilości klientów. Napisał kilka tysięcy reklam, mniej lub bardziej znanych, lepszych lub gorszych, ale zawsze priorytetem była „muzykalność" często ubrana w bogate orkiestrowe formy. Dopiero ostatnio, poszukując prostszych środków wyrazu, skupił się między innymi na gitarach, innych instrumentach strunowych i dętych z całego świata, z drugiej strony dopełniając formami pozostającymi pod wpływem „minimalistów" – Philipa Glassa, Steve’a Reicha czy Michela Nymana. Za swoje reklamy dostał kilka nagród (Tytan, Kreatura, London Adv. Festiwal), pracuje z wieloma reżyserami z Hiszpanii, Anglii, Irlandii, USA, ale również bardzo ceni klientów „własnej" okolicy: Czech, Słowacji, Rumunii.
Odrębną drogą działalności kompozytorskiej jest praca nad filmem. Wysocki napisał muzykę do komedii Olafa Lubaszenki „Poranek Kojota" i „Chłopaki nie płaczą", kilku filmów telewizyjnych („Zostać Miss" - prod. Polsat, „Miasteczko" prod. TVN, „Pogoda na piątek" prod. TVP), filmów dokumentalnych (m.in. „Kaszana Forever", „Damski Bokser", „Sensacje XX Wieku").
Zupełnie inną historią Szymon Wysocki nazywa pisanie czołówek telewizyjnych. Ma ich na koncie dużo – m.in. dla Wiadomości (2000-2005), Teleexpressu (2000-2006), Panoramy (1999-2003), TVP1, teleturnieju „Kochamy Polskie Komedie", Kino Polska, Kuchni TV, BestFilmu, Monolithu, Auto Testu TVN i wielu innych. Generalnie najbardziej lubi krótkie formy współpracujące z obrazem, choć niekiedy pisze piosenki przekraczające 3 min. - dla innych wykonawców. Jest także kolekcjonerem instrumentów, których brzmienia stara się wplatać w swoje kompozycje, grając (czasem po prostu wydając dźwięki) na wszystkim.
Przez ciągłe odkrywanie nowych instrumentów i technik ma poczucie ciągłej pracy nad sobą i swoją muzyką. Mówi, że w ten sposób dojrzewa (nie mówi do czego, uznając sam proces za cel).
Lubi każdą muzykę. Mówi, że tak jak od każdego człowieka można się dowiedzieć czegoś interesującego, tak od każdego gatunku muzycznego, każdego instrumentu, można się czegoś nauczyć. Trzeba tylko umieć słuchać - jak w życiu.


